KsiążkaO AkcjiVideosProjektyOd anjiOsobiste historie #sexedplORGANIZACJE KTÓRYM MOŻECIE ZAUFAĆBOARD OF ADVISORSDOŁĄCZ DO #sexedplKontaktPartnerzy

Recenzja serialu

Sex eduaction: serial, który jest nie tylko rozrywką

Syn pary seksuologów, nastolatek obdarzony ponadprzeciętną empatią i wrażliwością, razem z przedsiębiorczą koleżanką uruchamia „klinikę seksu” – odpłatne porady dla licealistów. Problemy, z którymi zgłaszają się do nich „pacjenci”, dają tym nieco doroślejszym widzom interesujący wgląd w życie nastolatków, a młodym widzom świadomość, że nie są sami ze swoimi pytaniami, wątpliwościami i frustracjami. „Sex education” to produkcja Netflix, której można zarzucić trochę niedociągnięć, jednak warto jej kibicować.

Pierwsze odcinki, gdy dopiero poznajemy ideę tej produkcji, nie są łatwe w odbiorze. Fabuła wydaje się niezgrabna, jakby scenariusz zakładał poruszenie zbyt wielu wątków. Bohaterowie sprawiają wrażenie jednowymiarowych, jakby każda postać odpowiadała jakiemuś stereotypowi: mamy nerda, kolorowego ptaka - homoseksualistę, buntowniczkę, szkolną gwiazdę sportu, dyrektora - sztywniaka i groteskowe nastoletnie elity, które w pierwszym odcinku decydują się na weganizm. Początkowo oglądanie „Sex  education” to też oswajanie się z faktem, że fabuła jest całkowicie poświęcona seksualności. Chociaż może to trafi właśnie do młodego odbiorcy?

Cały ten seks

Seks to główny temat rozmów, przemyśleń oraz motywacja działań bohaterów, obiekt dążeń, źródło obaw i traum. To ważne i dobre, że produkcja skierowana do nastolatków nie robi z seksualności tabu. W końcu wiek nastoletni to okres odkryć, pytań i wątpliwości w tym aspekcie – bohaterowie przeżywają pewnie mniej więcej to samo, co widzowie. Oglądając „Sex education” można odnieść wrażenie, że niespełna osiem godzin przekazu zostało co do minuty wykorzystane, by przynajmniej wzmiankować wszystkie najważniejsze zagadnienia dotyczące młodzieńczej erotyki: znajdziemy w serialu zarówno seks hetero-, jak i homoseksualny, masturbację, problemy z wytryskiem, choroby przenoszone drogą płciową, destruktywny wpływ kompleksów na życie seksualne, strach przed pierwszym razem, potrzebę pierwszego razu, trudności techniczne związane z seksem oralnym, zagrożenia wynikające z wysyłania zdjęć intymnych części ciała, kwestię świadomej zgody. Obalonych zostało też kilka mitów, na przykład chłopięcego skoncentrowania na seksie i wiecznej gotowości do działania. Wygląda to trochę tak, jakby autorzy scenariusza dostali bogatą listę ważnych pojęć i z różnym skutkiem wpletli je do scenariusza. Bez względu na efekt artystyczny – chwała im za te chęci, bo wiele z tych zagadnień to sprawy dla nastolatków kluczowe, a raczej mało medialne.

Autoerotyzm i aborcja jakich nie znamy

Dosłowność przekazu „Sex education” pozwala nie tylko wzmiankować, ale obszernie omówić i pokazać wiele ważnych, a mało chwytliwych zagadnień, takich jak nieplanowana ciąża, aborcja czy masturbacja. Teoretycznie zjawiska te powinny być znane i rozumiane, jak nie ze szkoły czy z domu, to z popkultury – niestety, wcale tak jednak nie jest. Chociażby masturbacja – wydawałoby się, że w 2018 roku nie ma w tym zakresie wiele do odczarowania. Twórcy serialu udowodnili, że o wielu aspektach i wariantach tego zjawiska warto powiedzieć. Autoerotyzm w serialu przedstawiony jest w najlepszy możliwy sposób, bez pruderii, tabu i nieśmiałości. Dla polskich odbiorców kluczowe znaczenie będzie miał jednak wątek aborcji – Netflix dał nam wgląd w inny, lepszy świat, w którym to kobieta o sobie decyduje, nawet, jeśli jest młoda. Co ważne: aborcja nie odbywa się za kulisami, nie jest ukazana za pomocą symboli czy niedopowiedzeń. Towarzyszymy bohaterce w tej drodze. Co jeszcze ważniejsze: nie mamy tu syndromu poaborcyjnego, rozterek, obaw, wyrzutów sumienia – wiemy, że dla bohaterki nie była to łatwa chwila, nikt niczego nie upraszcza, ale i nie demonizuje. Jest tu miejsce tylko na szacunek dla decyzji dziewczyny, bo tylko z szacunkiem się ona spotyka. Dla Polaków – utopia.

Nie ma, że nie chcesz

Oparcie fabuły na seksualności bohaterów nie zdało jednego ważnego egzaminu – choć w serialu pojawiają się zarówno osoby aktywne seksualnie, jak i te, które chciałyby, ale boją się zacząć, zabrakło chociaż jednego bohatera, który tak po prostu nie byłby skoncentrowany na seksie. Zabrakło osoby, która z przyczyn religijnych, światopoglądowych lub innych nie byłaby rozbudzona erotycznie. Nawet jeśli przyjmiemy, że najczęściej w wieku nastoletnim następuje inicjacja w tej sferze, to nie jest to jednak reguła. Nastolatkowie mają też pasje, zainteresowania i plany na życie, które mogą być dla nich tak samo lub bardziej interesujące niż seks. W serialu wszystko inne niż seks zdaje się mieć wartość marginalną, długo brakuje też aspektu uczuciowego, a przecież ludzie w tym wieku tworzą pierwsze romantyczne związki, szukają bliskości i akceptacji również emocjonalnej, chodzą na randki, a nie tylko potajemnie uprawiają seks w pustych salach lekcyjnych. Być może jest to kwestia ograniczonego czasu trwania tych kilku odcinków, być może nie do końca zgrabnie zbudowano postaci drugoplanowe – na początku można odnieść wrażenie, że scenarzyści powołali do życia grupę pozbawionych emocjirozerotyzowanych cyborgów. Warto jednak obejrzeć do końca, by zobaczyć coś więcej.

Zamach na seksuologię

Dwoje dorosłych bohaterów serialu to profesjonalni terapeuci, seksuolodzy. Scenariusze rządzą się swoimi prawami i w tym przypadku tak się złożyło, że są to barwne i ciekawe postaci, które wiele wnoszą do serialu, ale niekoniecznie są pozytywne. Dla Jean seks jest pasją, czego wyrazem są nawet elementy wystroju jej domu, takie jak liczne wizerunki genitaliów. Nie uznaje ona żadnych granic, nie szanuje prywatności innych i wchodzi w rolę terapeutki przypadkowych osób. Jej były mąż, również seksuolog, wyraźnie lekceważy zasady etyki obowiązujące w ich profesji. Jako terapeuta sprawdza się jedynie empatyczny nastolatek, co jest dobre dla fabuły, ale zdecydowanie naraża na szwank wizerunek seksuologów i terapeutów jako osób najlepiej przygotowanych do niesienia pomocy. W trudnej sytuacji rozmowa z rówieśnikiem może mieć wartość terapeutyczną, rozmawianie o problemach z zasady ma sens, ale nie należy budować w młodych odbiorcach przekonania, że to jedyne rozwiązanie. Zdarza się, że skutecznym wsparciem może być tylko pomoc wykwalifikowanego specjalisty, zdarzają się problemy przekraczające możliwości najbardziej nawet empatycznych kolegów i pod żadnym pozorem nie należy nikogo odwodzić od zaufania profesjonaliście.

A może jeszcze kilka odcinków?

W mniej niż ośmiu godzinach tej produkcji poruszono dziesiątki ważnych spraw, wiele jednak tylko przelotnie, a szkoda. Seksualność to dla nastolatków temat tak interesujący, a jednocześnie na tyle złożony i często problematyczny, że wątków do kompleksowego omówienia można by znaleźć setki. Z tych, które zostały zaledwie wzmiankowane, warto by na pewno rozwinąć kwestię chorób przenoszonych drogą płciową. Dobrze by było też zachęcać młodych ludzi, by szukali w seksie przyjemności, a nie tylko usiłowali odtworzyć sceny z PornHub – taki przekaz można w serialu znaleźć, chociażby przy okazji tematu autoerotyzmu, jednak warto byłoby sprawę rozwinąć w wielu sytuacjach, gdy bohaterowie rozmawiają o „fantastycznym seksie”, tak, jakby był na niego jeden przepis. Z tych wątków, których zabrakło: seksualność osób z niepełnosprawnościami, które nie pojawiły się w produkcji, mimo że wyraźnie położono nacisk na stworzenie różnorodnej grupy bohaterów. Wymagałoby to pewnie jednak serialu, który miałby kilkadziesiąt, a nie kilka odcinków. Miejmy nadzieję, że Netflix rozważy taką możliwość.

Nina Olszewska

Zamknij